Jednym z największych nieporozumień jest utożsamianie publikacji z rozpoczęciem sprzedaży.
W rzeczywistości publikacja to dopiero początek.
Można to porównać do otwarcia sklepu stacjonarnego w miejscu, o którym nikt nie wie. Sam fakt, że drzwi są otwarte, nie oznacza, że klienci przyjdą.
Sprzedaż ebooka wymaga:
-
- ruchu na stronie,
- spójnego komunikatu,
- wyjaśnienia korzyści,
- odpowiedzi na wątpliwości,
- powtarzalnego kontaktu z odbiorcą.
Jeśli twórca publikuje ebook i czeka na „naturalny ruch”, zazwyczaj doświadcza rozczarowania.
Internet nie promuje automatycznie nowych produktów. Widoczność trzeba zaplanować i zbudować.
Najczęstsze rozczarowanie twórców
Schemat jest bardzo podobny:
-
- Twórca inwestuje czas w przygotowanie treści.
- Dopracowuje grafikę i skład.
- Publikuje ebook.
- Informuje o premierze w mediach społecznościowych.
- Sprzedaż jest niska lub zerowa.
Pojawiają się pytania:
-
- „Czy temat jest zły?”
- „Czy cena jest za wysoka?”
- „Czy rynek jest już przesycony?”
- „Czy moja wiedza jest niewystarczająca?”
W wielu przypadkach problem nie leży w produkcie, lecz w braku systemu sprzedaży.
Twórca zakłada, że wartość merytoryczna sama w sobie wygeneruje przychód. Tymczasem rynek nagradza tych, którzy potrafią połączyć wiedzę z marketingiem.
Rozczarowanie często wynika z nierealistycznych oczekiwań. Jeśli ebook powstaje bez strategii, trudno oczekiwać przewidywalnych wyników.
Dlaczego problem nie leży w jakości treści
Wielu autorów zakłada, że niska sprzedaż oznacza niską jakość. To nie zawsze prawda.
Można stworzyć bardzo wartościowy ebook, który:
-
- rozwiązuje realny problem,
- jest dobrze napisany,
- zawiera praktyczne przykłady,
a mimo to nie sprzedaje się.
Dlaczego?
Ponieważ jakość jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym.
Odbiorca musi:
-
- wiedzieć, że produkt istnieje,
- rozumieć, dlaczego jest dla niego istotny,
- ufać autorowi,
- mieć powód do zakupu właśnie teraz.
Jakość buduje satysfakcję po zakupie. Marketing generuje decyzję zakupową.
To dwie różne fazy procesu.

